Przejdź do głównej zawartości

Pompa insulinowa i uparty diabetyk- zmagań ciąg dalszy

To już 8 dzień "na pompie". Więcej tutaj. Pierwsza doba niestety cukry w granicach 300, okazało się, że teflonowe wkłucie było zagięte. Dla mnie był to potworny stres więc zdecydowałam się pompę odpiąć na noc, podać insulinę penem i podejść do niej na spokojnie jeszcze raz następnego dnia. W pierwszy dzień psychicznie byłam mega podłamana i cały czas chciało mi się wyć ale "zgrywałam twardziela". Niestety przez pompę czułam się bardziej chora i "kaleka" niż zwykle. Pamiętajcie każdy z nas jest inny, to że ja tak zareagowałam niekoniecznie musi znaczyć, że i Was to spotka. Specjalnie wytłuściłam pewne zwroty, które przez ostatnie dni szczególnie często mi towarzyszą.
W ciągu 2 pierwszych dni użytkowania pompy musiałam dzwonić na infolinię dwa razy. Obsługa nie do końca spełniła moje oczekiwania. Zagubiona, nie do końca rozumiejąca co jest co, potrzebowałam, żeby ktoś mnie poprowadził jak dziecko we mgle, aniżeli rzucał nazwami własnymi jakbyśmy ja i pompa znały się od zawsze.
W związku z tym, że wkłucie teflonowe dało ciała przerzuciłam się od razu na metalowe, które jak na razie spełnia swoje zadanie. Pierwsze wkłucie czułam w ciele, było mi generalnie "dziwnie", kolejne było okey, myślę że była to kwestia przyzwyczajenia się. Nie ukrywam, że przy wymianie wkłucia posiłkowałam się, jak to mam w zwyczaju, filmikami na you tubie. 

Pompę nosze na zmianę albo zaczepioną o stanik albo o spodnie. I w jednym i w drugim przypadku pompa w jakimś stopniu odstaje ale już łapie się na tym, że o niej zapominam. No i kiedy jest zaczepiona o spodnie a idę do toalety to pilnuje się, żeby jej nie wyrwać. Raz nawet mało nie dostałam zawału serca, bo wydawało mi się, że pompa wpadła do WC, a ona była sobie po prostu spokojnie zaczepiona o stanik<facepalm>.

Pierwszego dnia używania pompy poszłam nawet do pokoju z zamiarem podania Lantusa o 21, jak to miało miejsce do tej pory. W ostatniej chwili przypomniałam sobie, że przecież nie mam go już podawać bo robi to za mnie pompa... :D
Po tylu latach z cukrzycą człowiek robi naprawdę dużo rzeczy odruchowo. Myślę, że też tak macie i sami przyznacie, że nie jest to dobre. Po prostu wykonujemy co dziennie powtarzalne czynności i tak nam to wchodzi w krew, że przestajemy myśleć co robimy. Dla pewności napisałam sobie kartkę "nie podawać Lantusa" i przyczepiłam ją do pena. 

Psychicznie na pewno odpoczywam, bo nie muszę myśleć o podaniu insuliny penem, wystarczy, że poprzyciskam parę guzików na pompie i temat mam załatwiony. Trochę jeszcze nie ogarniam WBT, bo do tej pory nie musiałam się o to troszczyć. Dla mnie istotne były tylko WW.
Co jest fajne to nie mam poczucia winy, że "znowu jem i znowu będę musiała zrobić zastrzyk". Ale z drugiej strony również nie zauważyłam, żebym zaczęła sobie jakoś folgować z jedzeniem. Nie ukrywam, że na punkcie prawidłowej wagi mam fisia. 

Poziomy cukru jak na razie nie są idealne, ale są trochę lepsze niż na penach. Po 3 dobie z pompą cukry się unormowały i najwyższy cukier oscyluje w graniach 180. Byłam już na kontroli u Diabetologa, który zwiększył mi bazę. Jak sama Pani doktor przyznała, pierwsze dni to są tak naprawdę testy i obserwacje ile tej bazy tak naprawdę powinno być. Powiem szczerze, że ilość informacji jaką musiałam przyswoić w ciągu ostatniego tygodnia jest dla mnie ogromna, wszystkie te ustawienia w pompie są dla mnie trochę skomplikowane. Ale ja jak to ja muszę się z nową sytuacją oswoić, plus technologia to nie mój klimat. Jestem z tych osób, które mogłyby do końca życia używać Nokię 3410.

Do kąpieli pompę odpinam a w nocy na niej śpię, bo nie przestanę z dnia na dzień spać na brzuchu tylko dlatego, że ona jest. Pod prysznicem niestety zapominam o fakcie, że brzuch nie jest już gładką przestrzenią i podczas mydlenia zdarza mi się zaczepiać o wkłucia.

Dzisiaj nawet pomyślałam przez chwilę, że żałuję, że przez tyle lat byłam tak uparta i nie chciałam mieć pompy, kiedy były one refundowane przez NFZ. Sami wiecie słynny problem diabetyków 26+. Niestety nie mogę zapominać, że pompę wypożyczyłam na miesiąc i niedługo będę musiała ją oddać.  I wtedy narodzi się pytanie "co dalej". 

Pamiętajcie, że komentarze i porady są zawsze mile widziane. A jak szukasz jakiegoś fajnego, zdrowego przepisu to zajrzyj tutaj.

Komentarze

  1. Ja wypożyczyłam pompę z fundacji WOŚP kiedy byłam w 3 miesiącu ciąży. Też byłam uparta, broniłam się, że dam radę na penach. Ale jak cukry zaczęły skakać to za namową lekarza przeszłam na pompę. Miałam motywację żeby cukry trzymać w ryzach. Szybko się przyzwyczaiłam i byłam bardzo zadowolona. Nigdy wcześniej nie miałam tak dobrej hemoglobiny glikowanej. Urodziłam zdrowe dziecko, połóg minął i trzeba było pompę zwrócić. Zdecydowałam się na zakup swojej. Teraz nie wyobrażam sobie wstrzyknięć penami, pomimo tego, że faktycznie czasem nie ma gdzie tej pompy zaczepić.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dietetyczny i puszysty sernik dla diabetyka

Uwielbiam proste i szybkie w przygotowaniu ciasta i desery. Dopiero stawiam swoje pierwsze kroki w pieczeniu więc wszystkie skomplikowane przepisy z trudno dostępnymi składnikami w moim przypadku się nie sprawdzą. Dzisiaj w mojej kuchni cukrzyka serwuje Wam przepis na dietetyczny sernik
Składniki:

Spód:
- 9 łyżek otrębów orkiszowych lub owsianych
- 4 żółtka
- 1/4 tabliczki czekolady gorzkiej
- 6 łyżek mleka (ja użyłam mleko migdałowe bez dodatku cukru)
- 2 łyżki ksylitolu

Masa:
- 400 g sera twarogowego chudego
- 400 g jogurtu greckiego
- 4 białka
- 4 łyżki ksylitolu
- 2 budynie śmietankowe w proszku (najlepiej takie bez dodatku cukru)
- aromat waniliowy

Przygotowanie:
Najpierw przygotujemy spód sernika. Czekoladę ścieramy na grubych oczkach tarki, dodajemy otręby i wszystko mieszamy, następnie dodajemy żółtka i mleko i wszystko razem łączymy. Tortownicę (o szerokości 22 cm wyłożonej papierem do pieczenia) wykładamy ciastem. Podpiekamy w piekarniku przez 10 min w 170 st. C
Białka ubijamy na sztywną p…

Glukagen- pomarańczowy zastrzyk, który może uratować Ci życie

Niektórzy z Was pewnie nie mieli jeszcze okazji, i życzę Wam abyście nigdy nie dostąpili tego wątpliwego zaszczytu, by użyć glukagon. Niestety żadnemu diabetykowi glukagon nie kojarzy się dobrze. Pewnie znajdą się i tacy, którzy zapytają, ale co to jest ten glukagon? Jeśli chorujecie od niedawna, ten post na pewno pozwoli wam nadrobić zaległości.

Czym jest glukagon? GlucaGen jest stosowany w ciężkiej hipoglikemii u pacjentów z cukrzycą, u których wystąpiła utrata przytomności. Ciężka hipoglikemia oznacza bardzo małe stężenie cukru we krwi. GlucaGen 1mg HypoKit® zawiera jednorazową dawkę biosyntetycznego ludzkiego glukagonu (0,001 g) oraz strzykawkę z rozpuszczalnikiem.
Glukagon powoduje uwolnienie glukozy magazynowanej w wątrobie i w krótkim czasie podwyższa jej poziom we krwi. Działa skutecznie zarówno po podaniu dożylnym, jak i domięśniowym lub podskórnym. Leczenie powinno być uzupełnione doustnym podaniem węglowodanów. To znaczy, że jak tylko odzyskamy przytomność i będziemy w stanie …

Puszyste ciasto jabłkowo-serowe bez mąki i cukru

Dzisiaj polecam Wam przepis na bardzo smaczne i dietetyczne ciasto bez mąki, cukru i tłuszczu. Ciasto jest szybkie i łatwe w wykonaniu i powinno na stałe zagościć w kuchni cukrzyka. Dzięki swoim składnikom na niski indeks glikemiczny więc nie trzeba martwić się o skoki cukru. A co najważniejsze jest naprawdę smaczne- musi znaleźć się w menu diabetyka:-) 
Składniki:
- 4 żółtka
- 2 białka
- szczypta soli
- 4 łyżki ksylitolu
- 5 łyżek płatków owsianych
- 2 płaski łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 płaska łyżeczka cynamonu
- 3 łyżki twarogu z wiaderk
- 2 jabłka

Przygotowanie:
Żółtka ubijamy z ksylitolem na puszystą, gładką masę, do całkowitego rozpuszczenia się ksylitolu, następnie ciągle mieszając dodajemy ser. Gdy wszystko się połączy dodajemy cynamon, starte na grubej tartce jabłka, proszek do pieczenia. Mieszamy dokładnie i dosypujemy płatki owsiane. Na końcu dodajemy ubite na sztywno białka i delikatnie wszystko łączymy. Masę przekładamy do małej tortownicy okrągłej lub kwadratowej. Ja użyłam tor…