Przejdź do głównej zawartości

Cukrzyk w Tajlandii

Ponad rok temu zmęczeni codziennymi obowiązkami i zimnem polecieliśmy na dwa tygodnie do Tajlandii... Kiedy nasi znajomi opatuleni po szyję cisnęli do pracy, my wygrzewaliśmy się na piaszczystej plaży... Ah wzięło mnie na wspominki :)

Zmiana stref czasowych dała mi na początku trochę popalić i cukry się rozszalały, ale już dobę później wszystko wróciło do normy. W związku z tym, że żywiliśmy się głównie owocami morza i tym co dała natura poziomy cukru były bardzo dobre. Muszę przyznać, że fakt ten pozwolił mi się jeszcze bardziej zrelaksować i cieszyć się wakacjami.

Skorzystaliśmy z linii lotniczych Emirates. Podróż w jedną stronę trwała, jeśli dobrze pamiętam 10 godzin. W cenie biletu mieliśmy jeden posiłek, w zależności która była godzina, w jedną stronę było to śniadanie, a w drugą obiad.

Do Tajlandii trzeba mieć wizę, na szczęście nie trzeba załatwiać jej w Polsce. Wizę jednorazową otrzymujemy po wylądowaniu w Tajlandii, gdzie urzędnik robi nam zdjęcie, zabiera odcisk palca, wbija pieczątkę do paszportu i tym o to sposobem możemy przebywać w Tajlandii.

Szczepienia i Tajlandia. Panują różne opinie na ten temat. My się nie szczepiliśmy. Jedyne czego przestrzegaliśmy to picie wody/napojów butelkowanych. Jedyną rzeczą warta uwagi jest wykupienie dodatkowego ubezpieczenia, jak to mówią licho nie śpi. 

Trochę obawiałam się o przechowywanie insuliny w takich egzotycznych warunkach, szczególnie, że nie zawsze mieliśmy dostęp do lodówki. Na szczęście obyło się bez żadnych incydentów jak zepsuta insulina. Insulinę przechowywałam w torbie termoizolacyjnej, którą zakupiłam w aptece za około 3 zł. Natomiast na plaży idealnie sprawdziło się etui chłodzące Frio, które zapewniało insulinie odpowiednią temperaturę.

Oczywiście zabrałam ze sobą zapas insuliny, pasków do glukometru, dodatkowy glukometr, pen oraz igły. Natomiast w każdej możliwej kieszonce plecaka i torby plażowej znajdowały się cukierki na niski cukier.

Trochę bałam się zatrucia pokarmowego, bo niestety u nas Diabetyków takie rzeczy odbijają się również na poziomie cukru. Dlatego też na kilka dni przed wylotem oraz w trakcie pobytu brałam probiotyki, wiecie tak w razie w ;) Przez cały pobyt w Tajlandii jedliśmy street food i nigdy nam nie zaszkodziło. Wypijałam hektolitry płynów, bo organizm w takich wysokich temperaturach szybko się odwadnia i to również miałoby negatywny wpływ na poziom cukru.
O ile Bangkok trzeba zobaczyć (chyba nie tylko ja kojarzę go z filmem Hangover), to zdecydowanie poświęciłabym na niego maksymalnie 3 dni. I tak też zrobiliśmy. Bangkok jest głośny, przeludniony, często otaczając nas mało przyjemnymi zapachami. Człowiek ma wrażenie, że to miasto naprawdę nigdy nie śpi. No i oczywiście w związku z tym, że jest to miasto nastawione na turystów i ich portfele, jest tam dosyć drogo. Ale bezcenna jest ta myśl, kiedy uświadomisz sobie "właśnie podaję sobie insulinę w Bangkoku" ;)

Polecamy restauracje z opcją "all you can eat", ponieważ za około 20 dolarów możecie się najeść do syta, próbując przy tym lokalnych przysmaków.

Natomiast miejscowość Pattaya jest zdecydowanie moim faworytem jeśli chodzi o miejsca warte pozostania na dłużej. W samej miejscowości mamy dostęp do wielu pięknych plaż, oczywiście pełnych turystów i lokalnych mieszkańców. Ale wystarczy wykupić rejs statkiem, żeby po kilkunastu minutach znaleźć się na zupełnie innej plaży, gdzie możecie poobcować z naturą. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć małpki, które towarzyszyły nam podczas wylegiwania się na jednej z plaż o wdzięcznej nazwie "monkey beach". Małpki te w ogóle nie bały się ludzi, aż chciało się taką zabrać ze sobą do domu  ;) Wieczorem ten sam statek zabiera Was z powrotem do miasta.

Moje serce skradł również Koh Samet, w zatoce Rayong. Przepiękna wyspa otoczona drzewami, z małymi, piaszczystymi plażami. Można się do niej dostać statkiem, który wypływa tam regularnie co godzinę z portu Ban Phe. 

W Tajlandii niesamowitym przeżyciem jest jazda Tuk Tukiem  :) Kierowcy tych zabawnych samochodzików nie przejmują się żadnymi przepisami ruchu drogowego. W sumie to nawet nie wiem czy takowe w Tajlandii w ogóle istnieją. Wystarczy machnąć ręką, żeby Tuk Tuk zatrzymał się na zatłoczonej ulicy. My szybko do niego wskakujemy, jedziemy do celu który nas interesuje, a gdy chcemy wysiąść wciskamy dzwonek który znajduje się zazwyczaj na dachu pojazdu, żeby kierowca się zatrzymał. Następnie wręczamy mu, najlepiej wyliczoną kwotę za przejazd i wysiadamy. Muszę przyznać, że jadąc Tuk Tukiem po raz pierwszy cieszyłam się jak małe dziecko, jest to niesamowita frajda nawet dla dorosłego ;)

Moim marzeniem była zawsze przejażdżka na słoniu. To marzenie towarzyszyło mi od momentu kiedy przeczytałam książkę "W pustyni i w puszczy". Niesamowite uczucie.A Taj kierujący słoniem, siedząc na nim bez jakiegokolwiek przypięcia po dziś dzień przyprawia mnie o dreszcze. 

Niestety na zakończenie wakacji, w noc po powrocie z Tajlandii miałam poważne hipo, gdzie nie obyło się bez przyjazdu pogotowia. Jak tłumaczyła mi Pani Diabetolog prawdopodobnie zmiana stref czasowych, różnica temperatur i klimatu spowodowały, że organizm bardzo intensywnie zareagował na spadek cukru. W moim przypadku utrata świadomości przy poziomie 60-55 jak do tamtej pory nigdy się nie zdarzyła. Niestety nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Ważne, że skończyło się happy endem!

Więcej historii z podróży cukrzyka znajdziecie w dziale podróże.

A teraz zapraszam na fotorelację :)

































Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dietetyczny i puszysty sernik dla diabetyka

Uwielbiam proste i szybkie w przygotowaniu ciasta i desery. Dopiero stawiam swoje pierwsze kroki w pieczeniu więc wszystkie skomplikowane przepisy z trudno dostępnymi składnikami w moim przypadku się nie sprawdzą. Dzisiaj w mojej kuchni cukrzyka serwuje Wam przepis na dietetyczny sernik
Składniki:

Spód:
- 9 łyżek otrębów orkiszowych lub owsianych
- 4 żółtka
- 1/4 tabliczki czekolady gorzkiej
- 6 łyżek mleka (ja użyłam mleko migdałowe bez dodatku cukru)
- 2 łyżki ksylitolu

Masa:
- 400 g sera twarogowego chudego
- 400 g jogurtu greckiego
- 4 białka
- 4 łyżki ksylitolu
- 2 budynie śmietankowe w proszku (najlepiej takie bez dodatku cukru)
- aromat waniliowy

Przygotowanie:
Najpierw przygotujemy spód sernika. Czekoladę ścieramy na grubych oczkach tarki, dodajemy otręby i wszystko mieszamy, następnie dodajemy żółtka i mleko i wszystko razem łączymy. Tortownicę (o szerokości 22 cm wyłożonej papierem do pieczenia) wykładamy ciastem. Podpiekamy w piekarniku przez 10 min w 170 st. C
Białka ubijamy na sztywną p…

Glukagen- pomarańczowy zastrzyk, który może uratować Ci życie

Niektórzy z Was pewnie nie mieli jeszcze okazji, i życzę Wam abyście nigdy nie dostąpili tego wątpliwego zaszczytu, by użyć glukagon. Niestety żadnemu diabetykowi glukagon nie kojarzy się dobrze. Pewnie znajdą się i tacy, którzy zapytają, ale co to jest ten glukagon? Jeśli chorujecie od niedawna, ten post na pewno pozwoli wam nadrobić zaległości.

Czym jest glukagon? GlucaGen jest stosowany w ciężkiej hipoglikemii u pacjentów z cukrzycą, u których wystąpiła utrata przytomności. Ciężka hipoglikemia oznacza bardzo małe stężenie cukru we krwi. GlucaGen 1mg HypoKit® zawiera jednorazową dawkę biosyntetycznego ludzkiego glukagonu (0,001 g) oraz strzykawkę z rozpuszczalnikiem.
Glukagon powoduje uwolnienie glukozy magazynowanej w wątrobie i w krótkim czasie podwyższa jej poziom we krwi. Działa skutecznie zarówno po podaniu dożylnym, jak i domięśniowym lub podskórnym. Leczenie powinno być uzupełnione doustnym podaniem węglowodanów. To znaczy, że jak tylko odzyskamy przytomność i będziemy w stanie …

Puszyste ciasto jabłkowo-serowe bez mąki i cukru

Dzisiaj polecam Wam przepis na bardzo smaczne i dietetyczne ciasto bez mąki, cukru i tłuszczu. Ciasto jest szybkie i łatwe w wykonaniu i powinno na stałe zagościć w kuchni cukrzyka. Dzięki swoim składnikom na niski indeks glikemiczny więc nie trzeba martwić się o skoki cukru. A co najważniejsze jest naprawdę smaczne- musi znaleźć się w menu diabetyka:-) 
Składniki:
- 4 żółtka
- 2 białka
- szczypta soli
- 4 łyżki ksylitolu
- 5 łyżek płatków owsianych
- 2 płaski łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 płaska łyżeczka cynamonu
- 3 łyżki twarogu z wiaderk
- 2 jabłka

Przygotowanie:
Żółtka ubijamy z ksylitolem na puszystą, gładką masę, do całkowitego rozpuszczenia się ksylitolu, następnie ciągle mieszając dodajemy ser. Gdy wszystko się połączy dodajemy cynamon, starte na grubej tartce jabłka, proszek do pieczenia. Mieszamy dokładnie i dosypujemy płatki owsiane. Na końcu dodajemy ubite na sztywno białka i delikatnie wszystko łączymy. Masę przekładamy do małej tortownicy okrągłej lub kwadratowej. Ja użyłam tor…